Zbyt chaotyczne lub zbyt szczegółowe - tradycyjne listy zadań nie są dla każdego, ale warto poszukać sposobów na ich ujarzmienie. Właściwie zastosowane i zmodyfikowane mogą bowiem znacząco podnieść naszą produktywność i ułatwić nam osiągnięcie wcześniej założonych celów. W dzisiejszym wpisie przedstawiamy 5 sposobów na alternatywne listy rzeczy do zrobienia.

Wizualna lista zadań

Często masz problemy z zapamiętaniem tego, co masz zrobić? Wypróbuj nieco inny sposób na listę zadań: zamiast zapisać rzeczy do zrobienia, spróbuj je narysować. Nie muszą to być skomplikowane, pełne szczegółów rysunki, wystarczy kilka kresek przygotowanych w nie więcej niż 15 sekund. To, że ta metoda działa, potwierdzają badania przeprowadzone przez naukowców z University of Waterloo, o których więcej możecie przeczytać tutaj.

Bullet journal

Kolejna ciekawa metoda, która sprawdzi się u osób, które mają dużo zadań do zrobienia i nie mają problemu z systematycznością. Co ważne, technika bullet journal jest bardzo prosta i nie wymaga kupowania nawet kalendarza -  żeby zacząć, wystarczy zwykły zeszyt i długopis lub ołówek. Jak dokładnie działa ta metoda, wyjaśnia jej twórca Ryder Caroll w filmie poniżej:

Lista 'Zrobione'

Coś dla tych, których słabą stroną jest nie tyle zapamiętanie wszystkich rzeczy do zrobienia, co zwlekanie z ich zakończeniem i w rezultacie, niski poziom produktywności. Lista rzeczy, które udało nam się zrobić, może być przygotowywana codziennie lub np. raz w tygodniu. Satysfakcja i zmotywowanie do dalszej pracy gwarantowane!

Lista rzeczy nie-do-robienia

Masz problemy z prokrastynacją i spędzasz godziny na zadaniach, które oddalają Cię od robienia tego, czym powinieneś/powinnaś się zajmować? Przygotuj listę rzeczy ‘nie do robienia’ i sprawdź, czy takie ograniczenie pomoże Ci się skupić na najważniejszych aktywnościach. Ta metoda może być szczególnie przydatna w okresach, kiedy szczególnie nie możemy sobie pozwolić na dystrakcje, niekoniecznie sprawdzi się długoterminowo.

Zen to Done

Leo Babauta to autor kultowego bloga o minimalizmie, Zen Habits (o którym pisaliśmy już tutaj). Wśród jego wpisów o tym, jak skupić się na tym, co ważne lub zacząć zdrowo się odżywiać, znalazł się też taki, które reinterpretuje klasyczną technikę ‘Get Things Done’ (GTD) i nadaje jej minimalistycznego (a jakże!) charakteru. Babauta, podobnie jak w GTD, poleca noszenie przy sobie małego notesu lub kartek typu post-it i notowanie wszystkiego, co mamy wykonać w przyszłości. Raz dziennie powinnyśmy zbierać to wszystko i przepisywać w większą listę zadań, a następnie codziennie rano wybierać 1-3 tzw. MITs (Most Important Tasks) i od razu przystąpic do ich realizacji. Zamiast jednak dodawać do listy wszystko, co przyjdzie nam do głowy, autor Zen Habits radzi ograniczenie się do rzeczy, które są naprawdę wartościowe i mogą coś wnieść w nasze życie, a wyrzucenie z listy tego, co nas ogranicza i nie przynosi radości. Więcej szczegółów znajdziecie tutaj. Jakie są Wasze sposoby na poradzenie sobie z dużą ilością zadań? Tworzycie listy czy polegacie na własnej pamięci? Czekamy na komentarze!