Jest naszym największym wrogiem czy wyzwala kreatywną energię? Dzisiaj na naszym blogu piszemy o prokrastynacji. Prokrastynację, czyli odkładanie tego, czym pilnie powinnyśmy się zająć zna (prawie?) każdy i każda z nas. Zjawisko to może przybierać różne formy: malowania naszego pokoju w środku studenckiej sesji, nieskończonego przeglądania Facebook’a, kiedy ważne pracowe zadanie przed nami lub obserwowania, jak rośnie góra ubrań, które powinny znaleźć się z powrotem w szafie. Zawsze jednak wiąże się ze stresem i ostatnią godziną przed deadline’m (wizytą znajomych, itp.), którą spędzamy na nerwowym kończeniu zadań lub/i porządkach. Wszyscy zdajemy sobie też sprawę, że prokrastynacja może być zabójcza dla naszej produktywności. Czy jednak na pewno nie ma absolutnie żadnych zalet?

Zalety prokrastynacji

Pierwszą z nich może być na pewno skupienie na konkretnym zadaniu, które wymusza na nas bliski termin, w którym będziemy musieli pokazać rezultaty naszej pracy (pamiętacie jeszcze całonocne przygotowania do egzaminu na studiach?). Nie ma chyba lepszego motywatora. Jeśli mamy mniej czasu, pracujemy szybciej, co może być kolejnym plusem odkładania zadań. W przypadku, kiedy mielibyśmy jeszcze kilka tygodni, prawdopodobnie nie skończylibyśmy danej rzeczy np. w godzinę. Kolejna zaleta prokrastynacji to to, że pozwala nam czasowo zawiesić (lub zupełnie zrezygnować) z perfekcjonizmu. Niezależnie od tego, jakim podejściem charakteryzujemy się w normalnym trybie pracy, w momencie, kiedy musimy wykonać zadanie na ‘już’, wszyscy - bez wyjątku - wyznajemy zadadę ‘Zrobione jest lepsze od doskonałego.’ Opóźnienie wykonywania jednych zadań może nas także skłonić do zajęcia się innymi. Dawno nie widzieliście znajomych z poprzedniej pracy? Rośliny na balkonie wymagają przesadzenia? Skoncentrujcie się na innej, większej rzeczy do zrobienia, a te mniejsze, niewymagające tyle czasu, nagle wydadzą się łatwe do wykonania. Co sądzicie o prokrastynacji? Motywuje Was do działania czy blokuje wszelką aktywność?