Przerwa na kawę
W czasie miejskiego safari, będąc na tropie najsłynniejszych zabytków przychodzi pora na kawę. W pośpiechu popijane espresso ma dać nam  siłę do dalszej wędrówki. Szybki reset głowy i ruszamy dalej w towarzystwie narracji Pana przewodnika. Kawa to pretekst do chwilowego odpoczynku, ważny punkt programu, wypity jednak często w przypadkowym miejscu.

Podróże kawowe
W pewnym momencie zaczyna rozwijać się jednak turystyka kulinarna, poznanie nowych restauracji i lokalnej kuchni staje się istotnym celem podróży. W poszukiwaniu unikalnych smakowych doświadczeń miłośnicy jedzenia przemierzają wiele kilometrów, skrupulatnie dokumentując swoje przygody i dzieląc się zdjęciami na blogach oraz portalach społecznościowych.
Osobny rozdział  mogą stanowić tu podróże kawowe: poszukiwanie lokalnych palarni, chęć spróbowania nowych ziaren oraz podpatrzenia nieznanych dotąd metod parzenia.

Zdobywanie nowych kawowych doświadczeń może być głównym celem podróży, albo łączyć się np z odkrywaniem lokalnej architektury. W nieznanych dotąd kawiarniach czekają nie tylko doznania sensoryczne. Interesujący bywa również wystrój wnętrz, używany przez baristów profesjonalny sprzęt oraz akcesoria. To także świetne miejsce do obserwacji mieszkańców i ich codziennego życia.


Przygotowania do wyprawy
Zaangażowany kawowy podróżnik poświęca czas na przygotowania do wyprawy. Szuka rekomendacji na tematycznych blogach, nawiązuje kontakt z innymi baristami, korzysta z kawowych aplikacji (np. Caffio). Rezultaty mogą być nieoczywiste.
Turystyczne, obfitujące w zabytki miasta nie zawsze dostarczają ciekawych kawowych destynacji. Czasami bywa wręcz odwrotnie. Mile zaskoczyć potrafią natomiast mniej popularne miejsca. Do głowy przychodzą tutaj Bratysława i Bukareszt.
Stolice te, mające wprawdzie grono admiratorów nie przyciągają jednak zabytkami starego miasta i pocztówkowymi widokami. Mają natomiast dynamicznie rozwijającą się scenę kawową wartą poznania i eksploracji. Kto lubi rozmawiać z baristami będzie miał okazję dowiedzieć się nie tylko o lokalnych mikro palarniach. Podpowiedzą oni również gdzie znaleźć rzemieślnicze piwo i najlepsze jedzenie.
Warte poznania kawiarnie często znajdują się poza centrum. Odpalając w telefonie kawową aplikację, mijamy kolejne ulice wnikając coraz głębiej w miasto. W końcu docieramy do celu, gdzie czeka na nas nagroda w postaci dripa z lokalnej palarni. Brzmi to chyba dość zachęcająco :)
Pojawiają się oczywiście pewne ograniczenia. Opór stawia organizm, nie zawsze gotowy na przyswojenie tak dużej ilości kawy w ciągu jednego dnia. Nie zawsze też oferowana kawa przypadnie nam do gustu. Czując się blisko kawowego przedawkowania można zdecydować się jednak  na zakup kawy w ziarnach i zaparzyć ją po powrocie. Warto skorzystać z możliwości spróbowania czegoś nowego, wbrew naszym przyzwyczajeniom. W połączeniu z duchem miejsca, lokalnie zaparzone ziarna mogą smakować zupełnie inaczej.

Zapisywanie wspomnień
Po zakończeniu kawowej przygody przychodzi ochota na podzielenie się wrażeniami z innymi. Z pomocą przychodzą mobilne aplikacje. W caffio mamy możliwość stworzenia personalnej listy ulubionych miejsc, którą możemy później upublicznić, pozwalając innym na czerpanie inspiracji do następnych kawowych wypraw.

Czasami warto być niezależnym
A co w przypadku pobytu na ,,kawowej pustyni” ? Ratunkiem okazać może się ręczny młynek, aeropress i ulubione ziarno w plecaku. Własnoręcznie zaparzony czarny napar  z egzotycznym widokiem może smakować wyśmienicie, wielu kawowych podróżników miało okazję się o tym przekonać. :)